Doświadczenie wskazuje bowiem, że ludzka tolerancja na alkohol jest tak bardzo zindywidualizowana, że nie da się do końca przewidzieć jak dana jednostka zareaguje na duże ilości alkoholu.

Doniesienia o ludziach, którzy mieli rekordową liczbę promili we krwi, a mimo to przeżyli, powinny dać nam do myślenia - to wyjątki od reguły, które także mogły skończyć się śmiercią. Ponad 12 (12,3) promili alkoholu we krwi miał 45-letni mężczyzna, którego w 2004 roku pod Skierniewicami potrącił samochód. Wypicie pół litra wódki to w organizmie dwa promile... Z kolei w 2013 roku  strażnicy miejscy z Nowej Dęby znaleźli w rowie przy drodze krajowej w Tarnowskiej Woli mężczyznę, który miał 13,74 promila alkoholu we krwi. Mężczyzna był umierający. Niechlubny rekord Polski, od kilkunastu lat, to 14,8 promila alkoholu we krwi. Tyle miał mężczyzna, który zmarł nie od nadmiernego spożycia wódki, ale w wyniku ran odniesionych w spowodowanym przez siebie wypadku samochodowym. Wynik był tak szokujący, że badania powtarzano pięciokrotnie. Rekord w kategorii kobiet należy do pani, u której stwierdzono 8,2 promila we krwi.

Dla większości z nas jednak to właśnie dawka powyżej 4 promili będzie poważnym zagrożeniem dla naszego zdrowia, a nawet życia.

Pamiętajmy również, że pijąc nadmierne ilości alkoholu, musimy liczyć się także ze… śmiercią towarzyską. Niekontrolowane zachowania, których nie pamiętamy następnego dnia, mogą stać się przyczyną ostracyzmu społecznego, nieporozumień, a nawet zerwania kontaktów z osobami, które do tej pory życzyły nam jak najlepiej. Z każdej imprezy należy wyjść zatem /#Ztwarza.

Dlatego tak bardzo ważna jest znajomość podstawowych zasad odpowiedzialnej konsumpcji alkoholu oraz umiejętność rozpoznawania pierwszych oznak upojenia i w odpowiednim czasie zaprzestanie dalszego spożycia alkoholu.

Indywidualna tolerancja na alkohol

Na to w jaki sposób zadziała na nas alkohol wpływ ma nie tylko to ile go wypiliśmy, ale także wiele innych czynników takich jak: płci, wieku, stanu zdrowia (w tym istniejących już chorób przewlekłych, np. autoimmunologicznych, alergii), wagi oraz indywidualne predyspozycje, na których istnienie nie mamy wpływu i których etiologia może być po prostu nieznana. Wiadomo, że kobiety gorzej znoszą duże dawki alkoholu i szybciej się uzależniają. Jest to związane m.in. ze zmianami w poziomie hormonów podczas cyklu menstruacyjnego, które mogą wpływać na tempo metabolizmu alkoholu. Także z faktem, że organizm kobiety zawiera mniej wody, niż organizm mężczyzny, co sprawia, że po wypiciu jednakowej ilości alkoholu u kobiet zanotujemy wyższe jego stężenie we krwi, niż u mężczyzn. Badania potwierdzają też, że tolerancja alkoholu maleje z wiekiem. Istotne jest również to czy pijemy alkohol na pusty żołądek czy po posiłku. Spożywanie pokarmów przed, w trakcie, lub po  alkoholu opóźnia jego wchłanianie: szczytowe stężenie alkoholu u osoby pijącej na czczo pojawia się po 0,5–1 godzinie, u pijącej po posiłku – po 1,5–3 godzinach. Przeciętnie człowiek spala ok 8 g alkoholu na godzinę. Natomiast 10 g czystego alkoholu spożyjemy w 250 ml piwa, 100 ml wina lub 30 ml wódki czy whisky.

Etapy zatrucia alkoholem

Ostre zatrucie alkoholem występuje bezpośrednio po spożyciu dużych dawek alkoholu i jest stanem zaburzeń zachowania, pojmowania, reagowania, pamięci itp., wynikającym z wpływu alkoholu na mózg. Specjaliści odróżniają “stan po spożyciu alkoholu” (stężenie alkoholu u badanego wynosi 0,2–0,5 promila we krwi, co odpowiada 0,1–0,25 promila w wydychanym powietrzu) od stanu nietrzeźwości - powyżej 0,5 promila. Wraz z każdym promilem nasz organizm jest coraz bardziej obciążony i jeżeli będziemy dalej pić możemy zacząć tracić panowanie nad sobą.

Na ostatnich etapach zatrucia alkoholowego pojawiają się objawy potencjalnie zagrażające naszemu życiu i zdrowiu. Pogłębiają się zaburzenia świadomości prowadzące do śpiączki, upośledzeniem odruchów i czucia, obniżeniem temperatury ciała i ciśnienia krwi, zahamowaniem oddychania i zaburzeniami rytmu serca. Na etapie szóstym - kiedy stężenie alkoholu we krwi przekracza 4 promile - pojawiają się śpiączka, zaburzenia oddychania i rytmu serca, spadek ciśnienia krwi.

Alkohol to nie antydepresant!

Czy można zapić się na śmierć? Oczywiście można. Jednak, jak podkreślają lekarze toksykolodzy, wiele osób, które trafiają do szpitala po tak drastycznym przedawkowaniu alkoholu nie ma w planie utraty życia - to ofiary nieprzemyślanych zakładów (“że wypije się w godzinę albo na jednym wdechu litr wódki”) albo osoby, które przesadziły z alkoholem z powodów emocjonalnych, np. zerwanie czy zdrada. Oczywiście zdarzają się także zamierzone próby samobójcze.Jeśli osoba z potencjalnie śmiertelną ilością promili we krwi w porę trafi do szpitala, zostanie zaintubowana i podłączona do respiratora, ma szanse na przeżycie. Jednak rodzaj i rozmiar spustoszeń, jakich alkohol dokona w organizmie są nie do przewidzenia. Dlatego nie można traktować alkoholu jak rozwiązania naszych problemów. Może być on elementem zrównoważonego stylu życia, ale tylko pod warunkiem, że jest spożywany w sposób racjonalny i odpowiedzialny.